Hello, no co wy, tak się przecież mówi!

Ten wpis mam zamiar poświęcić angielskiemu słowu hello, które już od jakiegoś czasu stało się również polskim słowem. Niepostrzeżenie weszło do zasobu leksykalnego Polaków i ma się całkiem dobrze. Jaka jest geneza zadomowienia się tego zapożyczenia?




Choć o tym słowie pisałem już kiedyś, to jedynie przybliżyłem wulgarną historię hello w angielszczyźnie. Dzisiaj tematem jest funkcjonowanie tego wykrzyknienia w codziennej mowie Polaków. Uprzedzam także tych, którzy liczą na czysto naukową informację, że nie uniknę bardzo subiektywnego spojrzenia na to zagadnienie.

Dla porządku, zacznę od przybliżenia słownikowych definicji hello:

1. wykrzyknienie używane jako powitanie lub sposób rozpoczęcia rozmowy telefonicznej: Hello there, Katie!;

2. w brytyjskim angielskim wyraża zaskoczenie: Hello, what’s all this then? (Ej, co to ma być?);

3. okrzyk mający zwrócić czyjąś uwagę: ‘Hello below!’ he cried (‘Ej, na dole!’ krzyknął);

4. nieformalnie służy wyrażeniu sarkazmu lub złości: Hello! Did you even get what the play was about? (Ty, zrozumiałeś chociaż o czym była ta sztuka?).

Zwróćcie uwagę, że powyższe przykłady słownikowe przetłumaczyłem wykorzystując dostępny zasób polskich wykrzyknień. Co prawda w przykładach (2) oraz (4) mogłem równie dobrze pozostawić hello bez tłumaczenia, ponieważ to właśnie przede wszystkim te dwa zastosowania odnajdziemy w polszczyźnie. Czy brzmi Wam obco zdanie typu:

Hello! Przecież przed chwilą powiedziałem, o co w tym chodzi!

Tak? Szczęściarze! Nie? Nic dziwnego, bo wiele osób tak mówi. Trudno jednak się dziwić, że hello weszło do polszczyzny. Język polski bardzo chętnie chłonie angielskie zapożyczenia — pisałem już o kilku (np. epicki, voucher, być OK). Hello najprawdopodobniej trafiło do nas za pośrednictwem Internetu, tj. komunikacji internetowej (czaty, serwisy społecznościowe). Angielskie słownictwo, ale także pseudofonetykę i ortografię najbardziej przyswajają nastolatkowie, czego wyraz znajdziemy w tzw. “pokemonizmie”, tj. dość specyficznym sposobie pisania w Internecie. Zjawisko to najczęściej utożsamia się z młodzieżą gimnazjalną (choć nie tylko). Z podobną grupą demograficzną utożsamiane jest również posługiwanie się wykrzyknieniem hello do wyrażenia zaskoczenia, sarkazmu.



To stereotypowe przekonanie znajduje wyraz w skeczach, które już od kilku lat wykonuje kabaret “Paranienormalni”. Chodzi oczywiście o skecz o słynnej Mariolce. Dla przypomnienia:

Zapewne dużą zasługą kabaretu jest też wytworzenie się w społecznym odbiorze przekonania, że tego typu słownictwo świadczy o niskim poziomie (języka, kultury, wykształcenia i inteligencji).

Tak więc, dla mnie używanie hello jest bardzo rażące i wydaje mi się, że nie jestem w tym odosobniony. Jednak, co ciekawe, zdarza mi się słyszeć to słowo z ust osób starszych, które wydawałoby się nie będą tak podatne na, nazwijmy to, młodzieżowe trendy językowe. Osobiście jestem zwolennikiem tradycyjnego polskiego ekwiwalentu “ej!” (lub czegoś na podobę) w miejsce hello. Używanie hello wydaje mi się bardzo nienaturalne w polszczyźnie, ale to być może skutek tego, że człowiek się starzeje i krytycznie patrzy na to, co nowe w języku. Jako lingwista zdaje sobie sprawę z nieuchronności zachodzących procesów i nie widzę w nich czegoś nienaturalnego, ale nie zmienia to faktu, że pewne zjawiska nie przypadają mi do gustu. Mógłbym jeszcze wspomnieć o pozdrowieniu “hejka”, które też ma anglosaski rodowód i za przeproszeniem krew mnie zalewa, gdy słyszę je zwłaszcza u mężczyzn — konotuje mi to, pozwolę sobie na eufemizm, zniewieściały sposób mówienia, czy jakby to ująć po angielsku camp talk.

6 komentarzy
  1. Beata Oz
    • mrtom
      • Borp
  2. Radek
    • mrtom
  3. Krystian

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.