Angielski jako język globalny, cz. 2 – Ameryka

Dzsiaj drugi wpis na temat tego jak angielski stał się językiem globalnym. Dzisiaj przedstawiam to, w jaki sposób angielski rozprzestrzenił się w Stanach Zjednoczonych.  Zapraszam do lektury!

Pierwsza ekspedycja z Anglii do Nowego Świata miała miejsce w 1584 roku. Grupa odkrywców przybyła na Roanoke Island (dzisiejsza Karolina Północna). Założyli oni tam osadę, ale na skutek konfliktów z rdzennymi mieszkańcami statek musiał wrócić do Anglii po wsparcie. Statek powrócił w 1590 roku, ale już nie zastano tam żadnego z osadników, którzy  pozostali na nowej ziemi. Zagadki ich zaginięcia nigdy nie rozwiązano.




W 1607 roku założono pierwszą stałą osadę Jamestown (Virginia), zaczęły powstawać kolejne. W 1620 roku na statku Mayflower przybyła kolejna grupa osadników. Byli to ludzie młodzi jak i starzy, o różnych poglądach, wyznaniu, pochodzeniu społecznym. Założyli oni osadę Plymouth (Nowa Anglia). Do 1640 osiedliło się tam 25 tys. imigrantów.

Obie osady – jedna bardziej na południu (Jamestown), druga na północy (Plymouth) różniły się od siebie językowo. Południowi osadnicy pochodzili z kilku części Anglii – wielu z nich z zachodu (Somerset i Gloucestershire). Przywieźli oni ze sobą swój charakterystyczny akcent z dźwięcznym “s” i mocnym “r” po samogłoskach. Akcentu tego można nadal uświadczyć w odizolowanych dolinach i wyspach w tym regionie (np. Tangier Island). W ciągu 300 lat te akcenty zmieniły się, ale nie tak gwałtownie jak w innych regionach.

Natomiast mieszkańcy Plymouth przybyli głównie ze wschodu Anglii (Lincolnshire, Nottinghamshire, Essex, Kent, Londyn), a także niektórzy przypłynęli ze środkowej Anglii (the Midlands). Akcenty wschodnie były inne niż te zachodnie, po samogłoskach nie było “r”, i to one miały największy wpływ na język w tym regionie. W Nowej Anglii wciąż nie wymawia się “r” po samogłoskach.

Dwa różne dialekty wytyczyły szlak dalszej kolonializacji Ameryki. Osadnicy z Nowej Anglii przenieśli się na zachód do regionu Wielkich Jezior, południowcy zaś przemieszczali się wzdłuż Gulf Coast aż do Teksasu. Natomiast ci mieszkający po środku rozprzestrzenili się w rejonie środkowo-zachodnim, wzdłuż Mississippi i dotarli do Kalifornii. Mapa dialektów nigdy nie wyglądała przejrzyście, choćby ze względu na ciągły napływ imigrantów z różnych części świata. Istnieje wiele regionów o mieszanych dialektach (także nieoczekiwanych). Niemniej podział na akcenty typowe dla północnej, środkowej i południowej części kraju jest nadal obecny.



W XVII w. kolejne fale imigrantów przywoziły coraz większe zróżnicowanie językowe do Nowego Świata. W Pensylwanii, na przykład, zamieszkali głównie kwakrzy (Quakers), którzy przybyli przede wszystkim ze środkowej i północnej Anglii. Tak więc ludziom mówiącym odrębnymi wariantami angielskiego przyszło żyć obok siebie. Centrum osadnictwa stały się okolice Nowego Jorku. Bliskie sąsiedztwo sprawiło, że różnice dialektowe zaczęły blednąć.

W XVIII w. przybyło wielu emigrantów z północnej Irlandii. W momencie ogłoszenia niepodległości przez USA w 1776 jeden na siedmiu mieszkańców kolonialnych był pochodzenia irlandzkiego i szkockiego.  Wielu osiedliło się w okolicy Filadelfii, ale większość udała się w głąb lądu w poszukiwaniu ziemi. Uważano ich za ludzi pogranicza, a ich akcent określano jako “broad” (ogólny).

W 1790 roku w USA mieszkały 4 miliony ludzi (sto lat później po zasiedleniu zachodu populacja wynosiła 50 milionów). Akcent, który się wyłonił jest słyszalny od Virginii do południowej Kalifornii i jest tym akcentem, który współcześnie kojarzony jest z amerykańskim.

Oczywiście nie tylko Anglicy wpłynęli na formę języka angielskiego w Ameryce, później w USA. Na zachodzie i południowym zachodzie mieszkali Hiszpanie. Francuzi byli obecni od obszarów północnych, przez środek aż do Zatoki Meksykańskiej. Holendrzy żyli w Nowym Jorku i okolicach. Niemcy osiedlali się w Pensylwanii. Na południu zaś pojawiła się ogromna liczba niewolników z Afryki.

W XIX w. zaczęły napływać liczne rzesze Irlandczyków, Niemców, Włochów, europejskich Żydów. Co roku przybywało do USA ok. 750 tys. imigrantów. W 1900 r. mieszkańców było 75 milionów – w 1950 dwa razy tyle.

W ciągu jednego lub dwóch pokoleń przybysze zasymilowali się i mówili po angielsku. Dziadkowie i wnukowie żyli w światach zupełnie różnych języków. Na dzień dzisiejszy angielskiego w domu używa ok. 215 milionów Amerykanów (82% całej populacji).

Uważa się, że to właśnie język angielski przyczynił się do utrzymania amerykańskiej jedności.

W następnym wpisie z tej serii będziecie mogli przeczytać o Kanadzie.

3 komentarze
  1. Rae
  2. mrtom
  3. Adrianna

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.