SMS-y mają dobry wpływ na angielski?

Taką oto hipotezę, że SMS-y mają dobry wpływ na rozwój języka angielskiego przedstawił znany językoznawca profesor David Crystal. Wystąpił on w nadawanym przez BBC 4 programie telewizyjnym “It’s only a theory”. Na pierwszy rzut oka teoria Crystala wydaje się niedorzeczna. Jednak słuchając profesora można dojść do wniosku, że ma on rację. Nie tak do końca…




Na sam początek polecam Wam obejrzenie wystąpienia Davida Crystala (choć poniżej przedstawiam to, o czym mówił):

David Crystal obrał ciekawą strategię udowadniania swojego twierdzenia. Najpierw przedstawia mity, które powielają ci, którzy uważają, że elektroniczne formy komunikacji niszczą język angielski, a następnie je obala:

Mity:

– Pisanie SMS-ów jest domeną dzieci;

– SMS-y składają się całkowicie ze skrótów;

– skróty są nowym zjawiskiem i są wymyślane przez dzieci;

– dzieci, z uwagi na to, że pomijają pewne litery w wyrazach, nie znają ortografii;

– nie znając ortografii dzieci piszą wypracowania i egzaminy tak, jak piszą SMS-y;

– tym samym, wyrasta pokolenie analfabetów.

Wszystkie te twierdzenia, według Crystala, są, cytuję, “kurzymi odchodami”. To fakt, ale moim zdaniem z innego powodu niż sądzi profesor. O tym jednak później…

A oto jak David Crystal obala wyżej wymienione mity:

– Dzieci nie stanowią najliczniejszej grupy użytkowników komórek – 80% z nich to dorośli;

– jedynie 10% słów w wiadomościach tekstowych jest skracanych, a pozostałe wyrazy są zapisywane prawidłowo;

– to nie dzieci wymyślają skróty, takie wyrażenia, jak “C U L8ER” istniały już przed laty. Skróty były używane przez królową Wiktorię i Lewisa Carolla (autor m.in. Alicji w Krainie Czarów – przyp. autora);

– dzieci wyrzucają pewne litery ze słów, bo jest to “cool”, ale najpierw trzeba znać ortografię, żeby pominąć jakąś literę;

– język wykorzystywany w SMS-ach nie ma zastosowania w tradycyjnych formach pisemnych; dzieci wcale nie posługują się skrótami ani nie upraszczają pisowni tworząc szkolne wypracowania;

– pisanie SMS-ów daje możliwość nieustannego obcowania ze słowem pisanym, a przecież czytanie i pisanie rozwijają  – zwiększają kompetencję językową.



***

To tyle, jeżeli chodzi o profesora i brzmienie jego teorii. Poniżej przedstawiam moją opinię na temat tezy brytyjskiego językoznawcy.

Argumentacja Crystala jest w znaczącej mierze słuszna. Sam profesor bez wątpienia jest medialny i potrafi występować w TV. Oglądając show można się pośmiać i stwierdzić: “no tak, facet ma rację! Mówi sensownie.” Jednak moim zdaniem cała teoria jest słaba – zwłaszcza jej fundamenty. Może bym nawet nie podjął się jej krytyki, bo to przecież  tylko program rozrywkowy, takie medialne show. Niemniej uważam, że Crystal za bardzo przywiązał się do swojej teorii  – natknąłem się na jej wersję wydaną drukiem. A jednak profesor językoznawstwa powinien uważać, co publikuje.

Najsłabszą stroną tej teorii są sprytnie dobrane (żeby nie powiedzieć spreparowane) mity. Co prawda większość z nich może funkcjonować gdzieś w przestrzeni luźnych przemyśleń ludzi, którzy niewiele zastanawiają się nad językiem. O ile wielu osobom może się wydawać, że skróty są wymyślane przez dzieci, które nie znają ortografii i piszą wypracowania tak, jak SMS-y, jednocześnie  wyrastając na pokolenie analfabetów, to chyba mało kto twierdzi, że SMS-y są pisane wyłącznie skrótami i wyłącznie przez dzieci. Moim zdaniem te mity są naciągane. Brzmią równie absurdalnie jak inne… np. ten o Dedalu i Ikarze…

Ciężko mi też przytaknąć Davidowi Crystalowi, gdy mówi o tym, że trzeba znać prawidłową pisownię, żeby tworzyć skróty. Większość skrótów, a także akronimów funkcjonujących w języku SMS-ów (ale i Internetu) tworzy swoisty leksykon. Prawidłową pisownię pewnie znali ci, którzy pierwsi użyli określonych słów, fraz. Wiele z tych skrótów na tyle się zadomowiło w języku “elektronicznym”, że niekoniecznie każdy musi być świadomy ich etymologii, oryginalnego, prawidłowego zapisu – ważne, że wiadomo, co znaczą i kiedy ich używać. Użytkownik pisząc wiadomość wcale nie zastanawia się nad tym, jaka jest prawidłowa pisownia i jak można ją uprościć – po prostu powiela wcześniej już ustalone i przyjęte zachowania językowe. Co więcej, skrótów mogą używać osoby nieznające pisowni danego słowa. Posłużę się naciąganym przykładem, ale to przecież tylko teoretyzowanie… Osoba niepewna tego, jak zapisać zaimek oznaczający “ty” zamiast zastanawiać się, czy to się piszę “you”, a może “yew”, pójdzie na łatwiznę i napisze “u”.

Nie przekonuje mnie również argument Crystala, że SMS-owanie rozwija umiejętność pisania i czytania. Jeżeli pisanie rzeczywiście wymaga od użytkownika znającego ortografię skrócenia zbyt długiego słowa lub wyrażenia, to faktycznie może rozwijać kreatywność, ale w głównej mierze pisanie skrótami opiera się na komponowaniu wiadomości w oparciu o te skróty, które powszechnie funkcjonują i poza środowiskiem elektronicznym nie mają zastosowania. Ponadto można pisać z błędami, bo panuje powszechne przyzwolenie na ortograficzne niedbalstwo, nie wspominając już o interpunkcji. A umiejętność czytania? Ta sprowadza się do tekstów, których wartość artystyczna jest co najmniej znikoma, a poprawność składni, stylu, interpunkcji często pozostawia wiele do życzenia.

Teoria, że “Texting is good for the English language” jest intrygująca i chwytliwa. Implikuje, że pisanie SMS-ów wpływa korzystnie na rozwój języka angielskiego. Jednak żaden z argumentów podanych przez Crystala tak naprawdę nie świadczy o tym. Profesor w swojej wypowiedzi podkreślił kilka razy, że mówi o wpływie SMS-ów na język, a nie o konsekwencjach społecznych pisania SMS-ów. Niemniej nie udowodnił, że język angielski zawdzięcza coś tym krótkim wiadomościom (chociażby poszerzony zakres leksyki). Przymiotnik “dobry” w tej teorii należy chyba więc rozumieć jako “nijaki” – SMS-y ani nie udoskonalają angielszczyzny, ani jej nie niszczą. Może więc teorię tę warto sformułować następująco: “Texting is not really bad for the English language”.

A czy Wam spodobała się teoria Davida Crystala? Przekonał Was? Uważacie, że język elektroniczny szkodzi językom narodowym, a może wpływa na nie korzystnie?

4 komentarze
  1. Magda
  2. mrtom
  3. Błażej
  4. mrtom

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.