Dlaczego chętnie uczymy (się) wulgaryzmów?

Na pewnym blogu przeczytałem jak autor narzeka na fakt, że znakiem rozpoznawczym Polaków na obczyźnie (w UK) jest wulgarny język. Autor poruszył także kwestię tego, że Polacy namiętnie uczą Anglików polskich wulgaryzmów. Postanowiłem ustosunkować się do tego zagadnienia. Co sprawia, że tak chętnie (czy to będąc nastolatkiem czy już dorosłym człowiekiem) zapoznajemy ludzi mówiących innym językiem z przekleństwami z naszego ojczystego języka? Może się wydawać, że świadczy to tylko o kulturze osobistej, wykształceniu i poziomie intelektualnym. Na pewno częściowo tak, ale z perspektywy językoznawczej zagadnienie to jest nieco szersze.




Pierwszy powód, nazwijmy go pragmatycznym, rzeczywiście wiąże się z wykształceniem “uczących (się)”, ich wiekiem, poziomem kultury. Nauczenie obcokrajowcy paru przekleństw (często ukrywając ich prawdziwe znaczenie) może niektórych bawić, zwłaszcza, gdy słyszą jak ten chodzi i w kółko powtarza owe słowa ze swoim akcentem, przeważnie “przekręcając” wymowę. To faktycznie nie brzmi jak wyszukana przyczyna. Jednak wynika ona z kolejnego powodu.

Wulgaryzmy stanowią uniwersalium językowe, tzn. są obecne (niemal) we wszystkich językach. Zauważmy, że często uczy się także fraz wyrażających powitanie bądź pożegnanie (bo one są również uniwersalne). Co prawda kolory też są uniwersalium, a ich się raczej przy pierwszym kontakcie nie uczy. O popularności wulgaryzmów stanowi przede wszystkim fakt, że jako uniwersalne są one także tabu językowym.

Tym samym dochodzimy do kolejnego powodu; jeżeli coś jest tabu, uważane powszechnie za niestosowne, bardziej przyciąga i łatwiej to zapamiętać. Te kilka przekleństw dłużej przetrwa w pamięci, a ich nauka może sprawić więcej “zabawy” niż np. nauka polskich nazw grzybów leśnych.

Ponadto jeszcze inny powód to uniwersalność wulgaryzmów (nie mylić z wyżej opisanymi uniwersaliami językowymi).  Przekleństwa i ich nauka, niespecjalnie, wymagają kontekstu. To znaczy, przekleństw można uczyć (a i używa się ich) niemal w każdej sytuacji. A już niekoniecznie w każdej sytuacji podejmie się próbę nauczenia nazw rybek, które ktoś ma w akwarium.

Niniejszym wpisem nie mam na celu zachęcić do uczenia wulgaryzmów ani wcale nie uważam tego za coś godnego pochwały. Próbuję jedynie wytłumaczyć co sprawia, że nauka przekleństw jest tak popularna i “atrakcyjna” w wielu środowiskach. Powody wcale nie są tak płytkie jak może się powszechnie wydawać, a wynikają raczej ze złożonej natury języków.

2 komentarze
  1. ankabaranka
  2. bianka96

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.