Co to znaczy ‘znać język’?

Ludzie mówią, że znają tyle, a tyle języków obcych. Jeden mówi, że zna dwa, jeszcze inny zna cztery itd. Przeważnie jednak mam wrażenie, że wiele osób nagina rzeczywistość: znasz cyrylicę, to znasz rosyjski. Znasz wszystkie angielskie czasy — znasz angielski. Tylko co to tak naprawdę znaczy “znać jakiś język”? Dla mnie sprawa jest prosta.




Najprościej rzecz można ująć, że znajomość języka określa kompetencja w tym języku. I właśnie na kompetencji oprę ten tekst. Dla rozstrzygnięcia znajomości języka kluczowe będą dwa klasyczne już dla lingwistyki podejścia do kompetencji: kompetencja językowa oraz kompetencja komunikacyjna. Oba terminy zawdzięczamy amerykańskim językoznawcom. O kompetencji językowej pisał Noam Chomsky, twórca gramatyki generatywno-transformacyjnej, a o kompetencji komunikacyjnej pisał Dell Hymes, twórca etnografii komunikacji. Osobiście, jestem zwolennikiem tego drugiego.

W wyidealizowanej teorii Chomsky’ego kompetencja językowa jest nieuświadomioną wiedzą odnośnie budowania gramatycznie poprawnych i sensownych zdań.  Wynika ona z opanowania systemu języka: fonologii, morfologii i składni. Już od czasów Saussure’a traktuje się język jako system znaków, podporządkowany regułom syntagmatycznym i paradygmatycznym — znaki proste (np. słowa) pozwalają tworzyć znaki wyższego rzędu (np. zdania). Dla Chomsky’iego kompetencja językowa to wiedza o abstrakcyjnych regułach językowych, które wyznaczają zarówno budowanie gramatycznie poprawnych wypowiedzi, jak i ich odbiór (rozumienie). W takim ujęciu kompetencję językową charakteryzują cztery cechy:

1. kreatywność — umiejętność tworzenia teoretycznie nieskończonej liczby zdań ze skończonej liczby znaków i umiejętność tworzenia nowych zdań spójnych z sytuacjami nowymi dla mówiącego;

2. gramatyczność — poprawność formalna: znajomość składni (łączliwości wyrazów) oraz leksyki (dobieranie właściwych znaczeń);

3. akceptabilność — zdolność rodzimego użytkownika języka do uznawania wypowiedzi za poprawną, tj. zgodną z obowiązującą normą;

4. interioryzacja — nieuświadomione opanowywanie języka ojczystego.

Kompetencja językowa, jak ją przedstawia Chomsky, ogranicza się raczej do znajomości języka ojczystego. W przypadku języka obcego ciężko mówić o nieuświadomionej wiedzy na temat budowania gramatycznie poprawnych wypowiedzi. Co prawda można sobie wyobrazić sobie sytuację, gdy np. Polak wyjeżdża do Anglii i bez przygotowania formalnego, bez żadnych kursów językowych nabywa umiejętność posługiwania się językiem angielskim. Choć w tym przypadku można jednak uznać, że nabywanie kompetencji w języku obcym odbywa się w oparciu o schematy rządzące językiem ojczystym — w mniejszym lub większym stopniu są one ze sobą konfrontowane i mówiący uświadamia sobie pewne reguły: czy to na zasadzie podobieństw czy różnic pomiędzy językami.



Niemniej w generatywno-transoframcyjnej teorii języka funkcjonalista dostrzeże braki i nie będzie usatysfakcjonowany wyjaśnieniami Chomsky’ego. Ten — uznawany za jednego z największych (a i często za największego) językoznawców XX w. — teoretyk pomija istotną kwestię: język nie jest immanentną cechą biologiczną człowieka (zdolność mówienia może tak), a raczej jest tworem społecznym. Umiejętność posługiwania się językiem nabywamy poprzez interakcję z innymi ludźmi.

Największe zastrzeżenia może wywoływać twierdzenie o gramatyczności wypowiedzi jako wyznaczniku kompetencji językowej. Co prawda trzeba pamiętać, że Chomsky odnosi się do idealnego użytkownika języka, ale takowy przecież nie istnieje. Może ewentualnie, jak napisał Hymes, w the Garden of Eden (tj. w raju), ale to też sprawa wątpliwa. Do rzeczy. Czy rzeczywiście zdanie musi być gramatycznie poprawne, żeby odbiorca je zrozumiał? Czy w ogóle każdy odbiorca jest w stanie ocenić zgodność wypowiedzi z normą językową? Co więcej, czy rzeczywiście każdy mówiący (nawet rodowity użytkownik danego języka) nieświadomie tworzy zdania gramatycznie poprawne? Odpowiedzi na te pytania są naturalnie przeczące, ale rozważmy przykład: Ktoś niewyedukowany mówi: “ale ja to bynajmniej poszłem i wzięłem zrobiłem tą robotę“. Zdanie to ma niewiele wspólnego z poprawnością, ale 1) adresat niedouczony zrozumie, że ktoś “przynajmniej poszedł i zrobił, co miał zrobić” i nawet nie zauważy błędów; 2) adresat-filolog też zrozumie to zdanie, tak jak osoba wyżej, ponieważ będzie wiedział, że “bynajmniej”, “poszłem” i “tą” są często błędnie używane i będzie wiedział, co nadawca miał na myśli.

Powyższy wywód wcale nie służy temu, że oto zajmuję stanowisko, że można mówić o znajomości języka bez znajomości jego gramatyki i pozostałych składników. Zmierzam jednak do czegoś bardziej istotnego. Ważna jest nie tyle kompetencja językowa, co kompetencja komunikacyjna. Kompetencja językowa byłaby wystarczająca, żeby mówić o znajomości języka, gdyby język funkcjonował tylko i wyłącznie we wspólnocie osób  mówiących nim w sposób jednakowy, przestrzegających zawsze tych samych reguł. Takie wspólnoty jednak nie istnieją. Oczywiście kompetencja językowa jest niezbędna dla znajomości języka, choćby po to, aby rozumieć dany język. Niemniej nie zawsze poprawność gramatyczna musi charakteryzować każde zdanie. Labov wykazał, że często czarnoskórzy mimo że rozumieją standardowy angielski, to nie potrafią się nim posługiwać — używają Black English. Wszystko zależy od czynników społecznych, potrzeb komunikacyjnych, czyli kontekstu użycia języka.

Osoba, która zna język ma świadomość różnych warunków komunikacyjnych i potrafi posługiwać się repertuarem systemu języka w sposób adekwatny do tych warunków. Na tym właśnie polega kompetencja komunikacyjna. Hymes definiuje ją następująco: “znajomość reguł odczytywania i tworzenia zarówno znaczenia referencyjnego, jak i społecznego języka”. Hymes także zauważa, że czynniki społeczne ingerują w gramatykę lub ją ograniczają, ponieważ reguły użycia języka biorą górę nad regułami gramatycznymi. Tak więc, trzeba tworzyć i odczytywać zdania w sposób adekwatny, akceptowalny w danej sytuacji.

Znajomość języka to nie tylko kompetencja językowa, ale także komunikacyjna. W zależności od sytuacji trzeba umieć posługiwać się językiem zgodnym z normą, ale także wiedzieć, kiedy i w jaki sposób można lub trzeba dobierać te reguły bądź nawet od nich odstępować.

Ważne jest takie opanowanie systemu, które pozwoli odnaleźć się w różnych sytuacjach. Tylko gdy świadomie posługujemy się określonymi konstrukcjami, słowami, także wymową, to możemy śmiało powiedzieć, że znamy język. Adresat powinien odczytywać nasze wypowiedzi (ich znaczenie) zgodnie z naszymi intencjami (znaczeniem zamierzonym).

16 komentarzy
  1. Radek
    • mrtom
  2. Pilgrim
    • mrtom
  3. Radek
    • mrtom
  4. Radek
    • Seb
      • Radek
  5. trophy
  6. Michał
  7. Miron
    • mrtom
  8. Kor-ka
  9. parole _parole_parole....
  10. Marcin

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.