Wypadek zabił polskiego prezydenta

roseUnleashed English jest blogiem tematycznym, poświęconym językowi angielskiemu i jak można się przekonać przeglądając wpisy nigdy nie poruszam zagadnień niezwiązanych z językiem. Niniejszy wpis nie będzie inny. Jednak, z uwagi na dramatyczne wydarzenia z dnia 10 kwietnia br. na samym wstępie chcę wyrazić swój smutek i żal z powodu katastrofy lotniczej w Smoleńsku. To niewątpliwie ogromna strata dla polskiego życia politycznego.




Niemal na całym świecie media zajmowały się w weekend tą tragedią. Moją uwagę przykuł nagłówek w telewizji CNN.

CRASH KILLS POLISH PRESIDENT

crash

Po dosłownym przetłumaczeniu mamy nagłówek: “Wypadek zabija polskiego prezydenta”. Temu nagłówkowi ciężko coś zarzucić – tak zapewne powie każdy, kto zna język angielski i tym bardziej obcuje z anglojęzycznymi mediami. Język mediów rządzi się swoimi regułami – nagłówki muszą być chwytliwe, krótkie itd. Nie będę się tutaj rozwodził nad tym zagadnieniem.

Konstrukcja “crash kills…” nie jest zaskakująca dla frazeologii angielskiej. Takie zapytanie w Google wyświetla setki tysięcy wyników: “Crash kills driver rushing to work”, “US aircraft crash kills four, including American troops”, itd. Słowniki kolokacji także uznają taką konstrukcję za poprawną. W czym więc problem?

Jako człowiek uważnie przyglądający się językowi i badający go twierdzę, że związek wyrazowy “crash kills” (choć można go postrzegać jako konstrukcję metonimiczną) jest, krótko rzecz ujmując, pozbawiony wewnętrznej spójności. Czy wypadek rzeczywiście może zabijać? Taka konstrukcja w języku polskim jest chyba niewyobrażalna nawet w brukowcu z najniższej półki. Oczywiście nie można oceniać poprawności wyrażenia z jednego języka na podstawie zasad innego języka.

Przyjrzyjmy się owemu zdaniu z perspektywy lingwistycznej:

CRASH KILLS POLISH PRESIDENT

Przedimek the przed “polish president” został pominięty celowo. Eliminowanie przedimków jest charakterystyczne dla wszelkich nagłówków. Na poziomie gramatycznym wszystko jest w porządku (czas teraźniejszy nadaje dynamiki). Nieco inaczej rzecz się ma na poziomie semantycznym. Przeprowadźmy drobną analizę poszczególnych elementów:



CRASH – zdarzenie będące zderzeniem (czegoś z czymś)

KILL – pozbawić życia

POLISH PRESIDENT – osoba sprawująca najwyższy urząd w Polsce

Mamy więc zdanie, w którym CRASH jest agensem (sprawcą czynności, która jest wyrażona przez czasownik KILLS). Patiensem (odbiorcą czynności) jest POLISH PRESIDENT.  Rodzi się więc pytanie, czy zdarzenie może wykonać jakąś czynność… Rzeczownik nieżywotny (oznaczający przedmiot lub pojęcie) nazywa obiekt, który nie posiada przecież zdolności podejmowania jakichkolwiek działań. Oczywiście coś może się zdarzyć w wyniku, na skutek lub w (podczas) wypadku, ale wypadek sam w sobie nie może być istotą żywą, dokonująca czynności zabijania. Ktoś może podać argument, że możliwa jest konstrukcja CRASH IS… (wypadek jest), a to be to przecież czasownik. No coż, kwestia tego, czy BYĆ zasługuje na miano czasownika to już zagadnienie na odrębną dyskusję…

Zdanie Crash kills Polish president na pierwszy rzut oka nie budzi żadnych zastrzeżeń – jest zgodne z normą językową. Niemniej znaczenia poszczególnych wyrazów wskazują na to, że połączenie leksemów CRASH i KILLS nie do końca jest trafne.  Do wytłumaczenia funkcjonowania takiej struktury posłużyć może spojrzenie z perspektywy semantyki kognitywnej. Wypadek, w języku angielskim jest po prostu konceptualizowany jako żywa, zła istota. Spełnia prototypowe warunki – jest czymś potężnym, poruszającym się (tj. do wypadku dochodzi w ruchu), na skutek jej (tej istoty) działań dochodzi do zniszczeń, strat, itp.

9 komentarzy
  1. Jurgi
  2. mrtom
  3. Jurgi
  4. mrtom
  5. marge
  6. J
  7. J
  8. mrtom
    • Piotr

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.